
To będzie wpis na mój ulubiony temat. Albo przynajmniej „jeden z” 😉
Będzie o jazzie (tańcu, nie muzyce:), jodze, fitness i trendach w tych dziedzinach. I to w kalifornijskim wydaniu. Szczęście podwójne.
Kalifornia to raj dla takich osób jak ja. Takich, co większość swojego życia tańczyli czy trenowali taniec lub też uprawiali pokrewne sporty i fitness. Ale nie zajmują się tym (już) zawodowo, są po prostu wielkimi pasjonatami 😉
Od najlepszych światowych szkół tańca, gdzie trenują najlepsi profesjonalni tancerze, po małe lokalne studia jogi czy pilates, opcji są tysiące. Praktycznie na każdej ulicy w Santa Monica jest właśnie albo studio jogi albo siłownia. Zajęcia zaczynają się od 6:00 rano, a kończą często o północy (nie wspominając oczywiście o siłowniach całodobowych). I co jest dla mnie ciągle niesamowitym widokiem, sale są pełne ludzi, niezależnie od pory dnia.
Jest to prawdopodobnie związane też z tym, że właśnie Los Angeles jest amerykańską stolicą ludzi pracujących jako freelancerzy czy samozatrudnieni. Do tego dochodzi jeszcze absolutny kult ciała i zdrowego trybu życia. I mamy „Cali life” w pełnej krasie 🙂
Po pierwsze- taniec.
Kiedy 3 lata temu pierwszy raz przyjechałam do LA wiedziałam, że miejscem, które muszę w pierwszej kolejności sprawdzić była jedna z najlepszych szkół tańca Edge Performing Dance Center http://www.edgepac.com .

Szczególnie dlatego, że specjalizują się w moich ulubionych rodzajach tańca takich jak jazz i ballet. Ponadto prowadzone są zajęcia z hip hop, jazz funk, contemporary jazz, modern fusion, theatre dance, cabaret, breakin’, movement for actors, turns, salsa, belly dancing czy yoga for dancers 🙂
To, czego doświadczyłam wtedy podczas zajęć z jazzu, teoretycznie na poziomie 2 (a są do 4) nie da się właściwie opisać. Była to mieszanka radości z depresją, spełnienia z zadumą. Poziom zajęć był tak wysoki, że miałam wrażenie, jakby ci wszyscy tancerze byli prosto po castingu do kolejnego klipu, czy trasie jakiejś topowej gwiazdy pop. I z dużym prawdopodobieństwem większość taka była. Tempo wprowadzania nowej choreografii było ekstremalne, praktycznie nie było powtórzeń czy tzw. markowania (powtarzania na luzie dla zapamiętania). Ale co było dla mnie największym szokiem, to fakt, że generalnie „wszyscy ogarniali”. Chyba oprócz mnie 😉
Jedynie kojący i bezcenny był widok za oknem na wzgórza z napisem „Hollywood” 🙂

Po tym pierwszym doświadczeniu, byłam już tylko mądrzejsza. Przed kolejnymi wyprawami na nowe zajęcia, robiłam większy risercz na temat prowadzących i poziomu zajęć (niezastąpiony youtube i opinie na yelp). I teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że w LA każdy znajdzie dla siebie odpowiednie miejsce. A tak dużego wyboru to prawdopodobnie nie ma w żadnym innym miejscu na świecie.
Po drugie- yoga i barre.
Śmiem twierdzić, że też w żadnym innym miejscu na świecie (no może oprócz Indii, w których akurat nie byłam 🙂 ) nie ma tylu opcji uprawiania jogi i jej odmian.
Skupię się właśnie na tych, które szczególnie przypadły mi do gustu. A są to beach joga i hot/ sweat joga.

Beach yoga to nic innego jak joga prowadzona na plaży 🙂 Brzmi dość zwyczajnie, ale uwierzcie, że wrażenia są epickie. Szczególnie podczas sesji popołudniowych sunset yoga, gdy słońce w pewnym momencie zaczyna chować się w oceanie lub za górami Santa Monica Mountains czy Malibu (zależnie od pory roku). W takich okoliczościach przyrody nawet nie trzeba medytować, aby osiągnąć wyższy poziom samospełnienia 😉
Zajęcia z beach yogi znalazłam przez facebooka- Beach Yoga with Brad and Friends. Sesja kosztuje 15 dolarów i jest warta każdego centa.
Generalnie w całej Kalifornii bardzo popularne są sesje jogi na zewnątrz (outdoor yoga). Zajęcia w parkach i na skwerach to widok codzienny. Czy to indywidualne z instruktorem, czy grupowe, opcji jest wiele. Albo można po prostu samemu stanąć sobie na głowie w parku 😉

Moim odkryciem i faworytem są zajęcia z hot/ sweat yoga. Prowadzone są w odpowiednio wentylowanych i higienicznych salach, podgrzanych do ok. 41 st. C (ok. 105 st. F) z 40-50% wilgotnością. Mimo, że temperatura zewnętrzna jest w większości roku powyżej 20 st. C, to popularność tych zajęć jest ogromna.
Hot yoga oryginalnie wywodzi się z Bikram Yoga, wymyślonej przez Bikrama Choudhury, który obecnie jest multimilionerem- celebrytą z dość kontrowersyjnym życiorysem. Swój patent sprzedaje
za duże pieniądze na zasadzie franczyzy. Ale jak to w świecie bywa, patenty patentami, a na bazie odkrycia Bikrama powstała odmiana „gorącej jogi”, którą pod różnymi nazwami prowadzą studia w każdym miejscu globu.
A w Stanach, bardzo często dobrze prosperujące studio staje się marką z własnym brandingiem oraz misją i sprzedaje licencję dalej tworząc sieć. To zjawisko właściwie można zaobserwować w każdej dziedzinie, czy to właśnie branża fitness, czy gastronomiczna, czy rozrywkowa. Każdy chce zarabiać sprzedając franczyzę i tworząc sieci 🙂
A wracając do hot yogi, zajęcia prowadzone w różnych studiach bazują na oryginalnym koncepcie 26 asan (pozycji jogi), ale dodatkowo łączą w sobie elementy treningu wytrzymałościowego, aerobowego, wzmacniającego i wszelkich współczesnych odmian fitnesu. I stąd mamy takie lekcje jak power yoga, yoga barre, yoga sculpt, yoga fusion etc. w gorących pomieszczeniach.
Jak dla mnie bomba, uwielbiam takie połączenia 🙂

Kolejnym modnym rodzajem ćwiczeń są zajęcia oparte na technice „barre”, które łączą w sobie techniki baletu, barre au sol, pilates i jogi. Wykonywane są częściowo przy drążku, a także przy użyciu lekkich obciążeń i niewielkich piłek. Sale wyłożone są wykładziną, a ćwiczący muszą mieć skarpetki z antypoślizgiem. I tu podobnie, jak w przypadku jogi, klubów jest wiele i każdy z nich oferuje swój własny koncept na „barre”. A nawet swoje własne obrandowane skarpetki. Za jedyne 12$ 😉
Mi do gustu przypadły szczególnie 2 studia: Pure Barre http://purebarre.com i Pop Physique http://www.popphysique.com . To ostatnie, także dzięki swoim intrygującym reklamom, które dodatkowo zwracają uwagę zmotoryzowanych na ulicach LA 🙂

Na koniec taka „poznańska” wskazówka 🙂 Wejściówki i karnety za zajęcia kupuję często na amerykańskim grouponie https://www.groupon.com . Jest duży wybór zajęć i sportów w sekcji „Health & Fitness”. A na konkretne zajęcia w klubach są w większości zapisy online.
„God bless California!”:)
PS. Na wszelki wypadek, podaję linki do definicji niektórych pojęć 🙂
- taniec jazzowy https://pl.wikipedia.org/wiki/Taniec_jazzowy
- opinie http://www.yelp.com
- Bikram yoga https://pl.wikipedia.org/wiki/Bikram_yoga
- Barre au sol, ale po francusku 🙂 https://fr.wikipedia.org/wiki/Barre_au_sol
A tu jeszcze inne topowe studia tańca w Los Angeles:
- Millenium Dance Complex, North Hollywood http://millenniumdancecomplex.com
- IDA Hollywood, Hollywood http://www.idahollywood.com
- Your Neighborhood Studio, Culver City http://yourneighborhoodstudio.com
- Debbie Reynolds Studio, North Hollywood http://drdancestudio.com